sobota, 2 lutego 2013

Rozdział 2: Przewrotny los

Lilianne siedziała w pustym przedziale z zamkniętymi oczami, opierając głowę o zimną szybę.
-Nie śpij, Ruda – dobiegł ją wesoły głos, który poznałaby wszędzie.
-Ja ci dam Ruda – odpowiedziała Lily, rzucając groźne spojrzenie przyjaciółce i marszcząc nos.
-Jak ja lubię, gdy ty się denerwujesz – rzekła Emily Meadows, szczerząc zęby w szerokim uśmiechu – tak uroczo wtedy wyglądasz.
-Za to ty bardzo uroczo wyglądasz, gdy dostaniesz czymś w twarz – odgryzła się Evans.
Przyjaciółki mierzyły się wzrokiem, lecz już po chwili obie głośno się śmiały.
-Zostawić was na chwilę same – mruknęła pod nosem Layla Reed, która weszła do przedziału.
–To może wyjaśnisz mi co robiłaś, skoro nie spałaś? – wróciła do tematu Emily.
-Właśnie wspominałam, jak się poznałyśmy – odrzekła Ruda z rozmarzonym uśmiechem na twarzy. Oprócz pamiętnej chwili poznania swoich przyjaciółek, myślała też o Jamesie. Wtedy w przedziale myślała, że cała siódemka zaprzyjaźni się ze sobą i stworzą razem wspaniałą, zgraną paczkę . Jednak przewrotny los miał inne plany. Gdy tylko chłopcy obyli się w Hogwarcie, ich ulubioną rozrywką stało się łamanie regulaminu szkolnego, a Potter, który zakochał się w Lily, przynajmniej trzy razy dziennie pytał się Rudej czy się z nim umówi. Drugą ulubioną czynnością Huncwotów było doprowadzanie dziewczyn do szału. Także przyjaźń, która trwała przez pierwsze dwa tygodnie pobytu w Hogwarcie, nie miała później racji bytu.
-Wiecie, że to było już 5 lat temu? – powiedziała Evans gdy już skończyła wspominać początek swojego pobytu w Hogwarcie.
-Ale ten czas leci. Dopiero byłyśmy przydzielane do domów, a teraz już sumy piszemy – powiedziała Layla.
-Nie mów przy mnie tego słowa! – wzburzyła się Emily.
-SUMY! – krzyknęła brunetka śmiejąc się z Em, która zatkała uszy i zaczęła nucić jakąś piosenkę Przebojowych Różdżek. Lily uważnie przyjrzała się obydwóm dziewczynom. Layla niegdyś niska i pulchna stała się wysoka i smukła. Miała sięgające ramion czarne włosy i duże szare oczy otoczone pięknymi, gęstymi rzęsami. Brunetka była posiadaczką najcudowniejszego spojrzenia w którym zakochiwali się chyba wszyscy przedstawiciele płci męskiej. Chociaż możliwe, że bardziej im chodziło o jej piękne nogi, które podkreślała krótkimi spódniczkami lub obcisłymi spodniami. Emily z kolei była szczuplutką blondynką średniego wzrostu. Miała piękne lazurowe oczy i idealnie prosty nos. Hogwardzcy faceci szaleli za jej sylwetką, którą wyrobiła grą w quidtticha. Emily to naprawdę wspaniała ścigająca. Odkąd James wziął ją do drużyny, nie przegrali żadnego meczu. Rudowłosa, szczupła Lily o zielonych oczach niby była zwyczajna, ale miała w sobie urok, który przyciągał chłopców jak magnes.
-Znając życie zaraz wpadną tu Huncwoci z jakimś wielkim bum – roześmiała się Layla.
-Nie kracz – zganiła ją Lily – bo jak oni zrobią bum to wysadzą cały pociąg.
Emily rzekła rozmarzonym głosem:
-A ja uważam że mogliby wpaść.
-Co, za Remusem się stęskniłaś? – spytała Brunetka. Emily z Laylą lubiły przebywać w towarzystwie najbardziej rozbrykanych chłopców z Hogwartu, chociaż ci dość często załazili im za skórę. Jedynie Ruda starała się ich unikać, gdyż za każdym razem gdy się spotykali, James błagał ją o randkę.
-A może ty za Syriuszem? – odgryzła się Jasnowłosa.
-Wcale nie – zarumieniła się Reed – z resztą on ma dziewczynę.
-Tak, kolejną, z którą zerwie, bo po tygodniu zauważy, że szare komórki w jej mózgu nigdy nie były używane – stwierdziła Lily.
-A właśnie, Lilka, jak u Ciebie z Jamesem?
-Jak ma być u mnie z Potterem? Przecież wiesz, że go nienawidzę – odrzekła Ruda z groźną miną.
-Długo jeszcze zamierzasz sobie wmawiać tę całą nienawiść? – spytała Blondynka, przeglądając ze znudzeniem wyjęty z torby egzemplarz magazynu Czarownica.
-Przecież obie wiecie jaki z niego idiota. Nie ma pojęcia, czym jest powaga, ciągle liczą się dla niego tylko żarty i łamanie regulaminu. Przecież wam też oni działają na nerwy prawda?
Żadna z przyjaciółek nie zdążyła jej odpowiedzieć, gdyż w tej właśnie chwili do przedziału wpadli Huncwoci witając dziewczyny swoim zwykłym uśmiechem.
-Jak tam Evans? – spytał James.
-Jakbyś nie zauważył, ja mam imię – rzekła chłodno Lily.
-Przecież wiem Evans. Jak tam wakacje? Tęskniłaś za mną?
-Oczywiście. Co noc płakałam trzymając twoje zdjęcie pod poduszką – powiedziała Ruda z ironicznym uśmiechem.
Wszyscy z wyjątkiem Rogacza głośno wybuchnęli śmiechem.
-Ale ci pocisnęła – stwierdził Łapa nie mogąc się opanować.
-Przecież wiadomo, że rude to wredne – mruknął James wywołując w przedziale kolejne salwy śmiechu.
-Nie pozwalaj sobie Potter- powiedziała Lily, z której twarzy nie znikał wredny uśmieszek. Gdy pociąg zatrzymał się na stacji w Hogsmade, trzy dziewczyny jak najszybciej oddaliły się od chłopaków i usłyszały głos gajowego Hagrida, który sprawił, że znów poczuły się jak w domu:
-Pirszoroczni, proszę za mną!
Nagle Syriusz, który nie wiadomo kiedy, razem ze swoim najlepszym przyjacielem pojawił się przed Rudowłosą, zatrzymał się i pokazał Jamesowi jakiegoś ślizgona, a biedna Lily, która nie zauważyła Łapy wpadła na niego i odbiła się upadając w kałużę błota.
-Black, ja cię kiedyś zabiję! – wrzasnęła Ruda.
-Pani Prefekt posunie się do rękoczynów? – zakpił brunet.
-Cicho bądź – rozkazała władczym tonem – jak ja teraz wyglądam? A ty czego się gapisz?- warknęła do Jamesa, który patrzył na nią z politowaniem.
-Evans, jesteśmy już w szkole. Zaklęcie na pewno znasz – rzekł Rogacz szczerząc zęby.
Ruda, która już zdążyła oczyścić się zaklęciem, powarczała jeszcze na kilku drugoklasistów i wraz z przyjaciółkami skierowała w stronę powozów. Ku jej niezadowoleniu do tego samego powozu zmierzali także Huncwoci.
-Ale sobie furiatkę wybrałeś – mruknął Syriusz do Jamesa półgębkiem.
-Nie znasz jej? Pokrzyczy trochę i zaraz jej przejdzie – rzekł James z uśmiechem.
-Wiem, wiem. A właśnie widziałeś gdzieś Sonię?
-Tą twoją nową dziewczynę? Nie.
-Nie mogę jej znaleźć – zmartwił się Łapa.
-A co, nagle się za nią stęskniłeś? – spytał James ironicznie.
-No co ty, chciałam z nią zerwać. No co?  - spytał Syriusz na widok wzroku James pełnego politowania p Strasznie pusta z niej laska – rzekł Syriusz, odgarniając do tyłu ciemne włosy.
-Jakbyś nie zauważył, wszystkie twoje dziewczyny były puste. A miałeś ich już z pięćdziesiąt – stwierdził Rogacz ze śmiechem.
-To nie moja wina, że w żadnej z nich się nie zakochałem na zabój. Ty masz Lily…
-Która mnie nie chce – wtrącił James z niezadowoloną miną.
-Jak już musicie jechać tym samym powozem co my, moglibyście się łaskawie pospieszyć? – warknęła Lily, wystawiając głowę przez okno powozu.
-I tak bez nas nie pojadą – mruknął cicho Rogacz.
-Jesteś pewny? – spytała Lily z groźną miną.
-Weź wsiadaj – powiedział Syriusz do Jamesa popychając go w kierunku powozu – bo ja Rudej nie ufam.
Gdy chłopcy wsiedli do powozu, ten wreszcie ruszył. Dziewczęta pogrążyły się w rozmowie na temat nowo otwartego sklepu z ubraniami w Hogsmade.
-Całe szczęście , że ktoś wpadł na pomysł, by otworzyć ten sklep – rzekła Layla – nie wiem jakim cudem, ale w Hogwarcie cały czas mi skarpetki znikają. Może wy coś o tym wiecie? – spytała podejrzliwie  Huncwotów.
-Oczywiście, co noc zakradam się do waszego dormitorium, zabieram twoje skarpetki, zakładam je na uszy i paraduje po pokoju wspólnym udając szalonego domowego skrzata – mruknął Łapa, a reszta gryfonów ryknęła śmiechem. Najgłośniej śmiała się Brunetka, patrząc na Blacka spod rzęs, ale on zdawał się tego nie zauważać. Powozy zatrzymały się przed bramą zamku, który jak zawsze wspaniale się prezentował. Chłopcy wysiedli pierwsi i udając dżentelmenów wyciągnęli ręce w kierunku dziewcząt, chcąc pomóc im wysiąść z powozów.
-Co to ma znaczyć? – spytała podejrzliwie Layla, patrząc na wyciągniętą w jej kierunku rękę Blacka.
-To źle jak człowiek chociaż raz chce być miły? –spytał z przekąsem Syriusz.
Brunetka nieufnie podała mu swoją dłoń, za to Emily z szerokim uśmiechem skorzystała z pomocy Remusa. Lilianne zlekceważyła dłoń Jamesa, który zrobił zawiedzioną miną i poszedł w stronę przyjaciół, starając się wymazać tę sytuację z pamięci.
Najbardziej roześmiana gromada czwórki Huncwotów weszła pewnie do Sali wejściowej, a z niej do Wielkiej Sali. Szybko przebiegli przez salę, by móc zająć miejsca obok siebie. Gdy im się to udało przybili sobie radośnie piątki. Przyjaciółki patrzyły na tę sytuację z pobłażliwym uśmiechem numer 57 pt. „Oni zawsze będą zachowywać się jak dzieci”. Kiedy dziewczyny za prośbą Emily zajęły miejsca obok chłopców, do sali wpłynęła fala nowych uczniów. Profesor McGonagall zaczęła wolno wyczytywać ich nazwiska. Jak dla żołądka Syriusza stanowczo za wolno.
-Pospieszcie się Karzełki – mruknął Łapa przez zaciśnięte zęby.
-A tobie by było miło gdybyś był na miejscu tych dzieci i jakiś piątoklasista mówił o tobie „ty Karzełku”? – spytała Blacka Emily.
-Ty, Blondi łudź się nadzieją, że o tobie tak nie mówili.
Emily prychnęła i obrażona odwróciła głowę co wywołało u siedzących obok niej gryfonów niepohamowany napad śmiechu. Dopiero karcące spojrzenie Dumbledora pomogło grupie się uspokoić. Gdy wszyscy nowi uczniowie zostali przydzieleni do domów, Dumbledore powstał.
-Mam dla was dzisiaj wiele ciekawych informacji, ale to potem, bo niektóry za chwileczkę nam skonają z głodu – rzekł z uśmiechem patrząc na Syriusza – wsuwajcie!
-No jak mogłeś? – powiedział z wyrzutem Potter – kiedy Dumble ma nam coś ciekawego do powiedzenia, ty zawsze musisz konać z głodu!
-To nie moja wina, że on ma oczy i uszy dookoła głowy – powiedział Black, wpychając sobie do ust sporą porcję pieczonych ziemniaków.
-Czyli aby dowiedzieć się czegoś ciekawego, musimy poczekać aż Łapa się nażre ? – westchnęła z wyrzutem Layla.
-Ale ty jesteś niemiła- burknął Brunet.
-Uczę się od mistrza – rzuciła Reed z przekąsem.
W tym momencie do stołu podbiegła niska szatynka.
-Jak ja się za wami stęskniłam – wrzasnęła Michelle McKinnon obejmując Lily i Laylę, siedzące z brzegu – a ciebie później uściskam– rzekła do Emily zajmującej miejsce naprzeciwko, tuż obok Lunatyka.
-No i nareszcie wszystkie w komplecie – zaśmiała się Blondynka.
-No, no. Syriuszu posuń swoje cztery litery – rzekła głosem nieznoszącym sprzeciwu.
-Wszyscy się dzisiaj na mnie uwzięli. To pewnie moja kochana mamusia po raz setny mnie przeklęła – mruknął Syriusz.
 Wszyscy słysząc narzekanie Łapy, wybuchnęli głośnym śmiechem. Michelle była młodszą siostrą Marleny McKinnon i należała do Ravenclaw. Miała brązowe oczy i kasztanowe włosy. Zaprzyjaźniły się z Lily w czwartej klasie podczas zielarstwa, gdy Profesor Sprout postawiła je przy jednej skrzynce nasion czyrakobulwy. Michelle uwielbiała rozrywki i huncwockie dowcipy więc miała świetny kontakt z chłopcami, a szczególnie z Jamesem ku niezadowoleniu Lily.
-O desery! – podniecił się Peter.
-Ty będziesz jeszcze jadł? – zdziwił się Syriusz, który wyglądał jakby zaraz miał okazać światu zawartość swojego talerza na podłodze wielkiej sali.
-Ja nie jadłam tyle co ty! – obruszył się Glizdogon.
-Tak, jadł trzy razy tyle co ja, a będzie wszystkim wmawiał, że to była tylko odrobinka – mruknął Łapa do dziewczyn siedzących obok niego, a te parsknęły śmiechem. Kiedy wszyscy zjedli wystarczająco dużo by wytrzymać do śniadania, złote półmiski, puchary i talerze zalśniły czystością. Dumbledore wstał, a w całej Sali zapadła głucha cisza.
-Witam was serdecznie w kolejnym roku szkolnym. Pan Filch chciał przypomnieć listę zakazanych przedmiotów na ternie szkoły, która zawiera ich trzysta czterdzieści siedem, a także, że wstęp do lasu jest absolutnie niedozwolony. Powinno o tym pamiętać w szczególności kilku starszych uczniów- powiedział Dumbledore uśmiechając się delikatnie i zerkając w stronę stołu Gryfonów. Huncwoci wyszczerzyli zęby puszczając dyrektorowi perskie oko. To pierwsza informacja, którą uczniowie wyższych klas znają pewnie na pamięć. A teraz coś, co pewnie lepiej zapadnie w wasze umysły. W tym roku w Hogwarcie biorąc pod uwagę niebezpieczeństwo, które grozi nam wszystkim odbędą się spotkania klubu pojedynków.
 Zdania na temat dodatkowych lekcji zaklęć obronnych były podzielone. Grupa kujonek z Ravenclaw ucieszyła się na wieść, dodatkowego treningu czarów przed sumami, natomiast Huncwoci patrzyli na dyrektora z zawiedzionymi minami.
-Klub pojedynków? Po co nam to? – rzekł James.
-Przecież pojedynki to pestka. Po co mamy się tego uczyć? – dodał Łapa.
-To nie koniec ciekawych informacji – rzekł Dumbledore, a chłopcy spojrzeli na niego z nadzieją - W tym roku w Hogwarcie odbędzie się turniej, w którym wezmą udział przedstawiciele każdego z czterech domów. Konkurencje będą niezwykle ciekawe aczkolwiek niebezpieczne dlatego proszę przemyśleć czy na pewno chcecie wziąć udział w turnieju, gdyż z niego nie można się wycofać – powiedział surowo dyrektor – zgłaszać się mogę tylko uczniowie od piątej klasy wzwyż.
-Od piątej – ucieszył się James i przybił piątkę z Syriuszem.
-Ochotnicy mają dużo czasu na przemyślenia, bo aż do 31 października. W tym dniu podczas uczty zostaną wyłowieni reprezentanci. Jak zgłosić się do turnieju, a także wiele innych ważnych informacji  przekażę wam 15 października podczas kolacji, a do tego czasu proszę dokładnie przemyśleć swój udział w tym przedsięwzięciu.
-Łapa zgłaszamy się ! – ryknął Rogacz.
-No jasne! – odpowiedział przyjaciel entuzjastycznie – ale o nagrodach nic nie wspomniał.
-Pewnie wspomni 15 października – powiedziała Michelle, która w przeciwieństwie do swoich koleżanek żywo włączyła się do rozmowy z Huncwotami.
-Na prawdę zamierzacie się zgłosić? – spytała Ruda.
-Oczywiście – rzekł James – a jak wygram, umówisz się ze mną? – zapytał błagalnie.
-Jeśli w ogóle zostaniesz reprezentantem– odpowiedział Ruda – bo podejrzewam, że ktoś taki powinien mieć chociaż odrobinę rozumu, a ty go nie posiadasz.
-Jeszcze zobaczymy Evans – uśmiechnął się James i machnął ręką na Syriusza.
-Gdzie idziecie? – zapytała Layla.
-Do kuchni – odpowiedział z uśmiechem Potter – zamierzamy urządzić małą balangę z okazji turnieju.
-To my z Peterem poczekamy w pokoju wspólnym – rzekł Remus i obydwaj wstali od stołu zostawiając dziewczyny same.
-Michelle, wpadasz do nas? Chłopaki załatwią piwo kremowe, to sobie trochę poplotkujemy u nas w dormitorium –  powiedziała Emily z uśmiechem.
-No okej – odparła Szatynka – to może wezmę rzeczy i przenocuję u was?
-Żaden problem – powiedziała Layla mocno przytulając Michelle.
-To pośpiesz się, hasło to czekoladowa kąpiel – szepnęła jej Lily.
-Będę za 15 minut –obiecała Mckinnonówna.
Gryfonki mimo, że dość szybko znalazły się w wierzy zastały w niej mocno rozkręconą imprezę. Huncwoci siedzieli na kanapie przed kominkiem, Syriusz podrywał jakąś szóstoklasistkę. Dziewczyny omijały wszystkich imprezowiczów, zmierzając prosto do swojej sypialni, zatrzymując się tylko po to by  porwać osiem butelek z piwem kremowym i popędziły do dormitorium. Zatrzymały się na balkonie, z którego było widać cały salon i omiotły wzrokiem balangowiczów.
-Patrz - krzyknęła Lily do Layli  wskazując na przystojnego chłopaka i rozpłakaną dziewczynę – Syriusz właśnie zerwał z Sonią. Brunetce nie udało się ukryć wrednego uśmieszku, który wstąpił na jej twarz i błysku nadziei w szarych oczach. Kiedy weszły do swojej sypialni poczuły, że nareszcie wróciły do domu. Wzięły z łóżek poduszki i koce, porozkładały je na podłodze i urządziły przyjemne miejsce na pogaduchy.
-Nie wzięłyśmy nic do jedzenia! – zawołała załamana tym faktem Emily.
-Przecież dopiero co jadłaś- zaśmiała się Lily.
-Ale ona na pewno nie zjadła tyle co Syriusz – dorzuciła Layla i wszystkie trzy zaczęły się zwijać ze śmiechu na podłodze. Równo po piętnastu minutach dziewczyny usłyszały pukanie do drzwi i po chwili ujrzały Michelle z kocem, poduszką, piżamą, a także z miską orzeszków i fasolek wszystkich smaków Bertiego Botta.
-Michelle, jesteś aniołem! – zawołała Emily i rzuciła jej się na szyję.
-Jak ty to robisz, że tyle jesz i taka chuda jesteś? – spytała Layla Blondyneczkę.
-Pytasz się jakbyś ty była gruba.
-Przecież jestem – rzekła Brunetka.
-Przestańcie - wrzasnęła Lily rzucając w przyjaciółki poduszką – porozmawiajmy o czymś innym, bo nie chcą wysłuchiwać waszych kłótni.
-I myślicie, że oni naprawdę się zgłoszą? – spytała Krukonka po chwili.
-To jest pewne – stwierdziła Lily grobowym głosem – a my potem będziemy musiały im pomagać.
-Jemu – poprawiła koleżankę Brunetka – reprezentant z Gryffindoru będzie jeden – dodała widząc zaskoczoną miną Evans.
Ruda potrząsnęła głową i uśmiechnęła się delikatnie.
-Ale jest szansa, że w ogóle ich nie wybiorą – stwierdziła Emily – przecież na pewno zgłoszą się siódmoklasiści o niebo od nich lepsi.
-Tak, na przykład Thomas – zaśmiała się Layla.
-Chodziło mi o jakichś lepszych, a nie o troglodytów – roześmiała się Blondynka razem z resztą dziewczyn.
-Przynajmniej musimy mieć nadzieję. Nie uśmiecha mi się pomaganie Blackowi w przejściu turnieju – powiedziała Layla.
-A mnie Potterowi – rzekła Ruda.
-Jak wybiorą Remusa to nie będziemy musiały w ogóle mieszać się w ten cały turniej – zauważyła Emily.
-To wyobraźcie sobie Petera w turnieju – powiedziała grobowym głosem Michelle wywołując śmiechu u przyjaciółek.
-Ale pomyślmy, kto z Gryffindoru byłby odpowiednim kandydatem? – zastanowiła się Layla.
- Ja stawiam na Remusa – mruknęła pod nosem Blondynka, rumieniąc się.
-Coś ostatnio zbyt często mówisz o Lunatyku – zaśmiała się Krukonka, rzucając w Em poduszką.
-No co wy, przecież on mi się nie podoba – zaprzeczyła trochę zbyt szybko Blondynka.
-Kogo jak kogo, ale nas nie oszukasz – uśmiechnęła się Lily.
-A ty cały czas oszukujesz nas mówiąc, że nienawidzisz Jamesa – odgryzła się Meadows.
-Nikogo nie oszukuję – uniosła się Ruda.
-Oszukujesz nas i przy okazji samą siebie – powiedziała Layla.
-Możecie dać mi spokój? Dobrze wiecie jak ten napuszony palant mnie denerwuje! – wrzasnęła dziewczyna, podnosząc swoją poduszkę i kierując w stronę łóżka.
-Oj Evans nie bądź taka – krzyknęła Krukonka, idealnie naśladując głos Pottera.
-Jeszcze raz powiesz Evans, a rzucę na ciebie urok – zagroziła Lilianne kładąc się do łóżka z groźną miną.
Przyjaciółki rozbawione wyrazem twarzy koleżanki, powiedziały chórem:
-Dobranoc Lily.

2 komentarze:

  1. Super rozdział! Uwialebiam twoją opowieść! <3 Jest po prostu genialna! ;D Ale żeby tyle nie słodzić muszę powiedzieć, że nie podoba mi się to, że... a kogo ja oszukuję?! Nie mogę ci nic zarzucić! Pisz dalej ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. cieszę się, że Ci się podoba ;* kolejny rozdział postaram się dodać dzisiaj wieczorem :D

    OdpowiedzUsuń